
5 grudnia, ok. 3 godzin snu.
Pobudka kolejno o 2.15 (Karina), 2.45 (Angelika) i 3.10 (Beata) - nieco zamroczone, z dziwnym bólem głowy podniosłyśmy się z łóżek, wzięłyśmy prysznic i wypiłyśmy kawę. Następnie zdecydowanym krokiem ruszyłyśmy na dworzec PKP w cudownym, oszałamiającym Kościanie, żeby następnie dostać się do Poznania, a stamtąd w...